niedziela, 22 marca 2026

[805] Michaił Bułhakow - ' Psie serce '

 ***

 

Autor: Michaił Bułhakow

Tytuł: Psie serce

Seria: -

Wydawnictwo: MG

Stron: 176

 

O czym myśli psisko, spędzające całe swoje życie na ulicy? Czy pies, który walczy o każdy kęs jedzenia z innymi zwierzętami zajmuje się w ogóle innymi sprawami? A może na podstawie ludzkiego wyglądu jest w stanie obliczyć szanse na potencjalny, wyżebrany smakołyk...?

A może jest tylko psie serce, ufne, że kolejny człowiek nie kopnie go w odpowiedzi na nieśmiałe zbliżenie się?

Szarik, nasz główny - psi - bohater nie zna innego życia niż to, jakie toczy się na ulicy. Jego codzienność składa się ze zdobywania pokarmu i unikania kłopotów. Niestety, nie dość, że wraz z przybyciem zimy coraz trudniej o ciepły kąt (nawet bramy nie wydają się już takie atrakcyjne, odkąd futro sztywnieje od mrozu), to w dodatku chcący odstraszyć Szarika spod drzwi kucharz oblał go wrzątkiem. Efekt: głębokie poparzenia, zero nadziei na przetrwanie najbliższych dni. Lecz wtedy pojawia się on, prawdziwy dżentelmen - wybawiciel. I choć Szarik nie spodziewa się niczego więcej jak drobnej jałmużny od tego eleganckiego pana, to ku swojemu zdziwieniu zostaje zabrany do domu. Prawdziwego, ciepłego i pełnego jedzenia. Czegóż chcieć więcej?

Szarik nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jego wybawicielem jest profesor Filip Filipowicz Preobrażeński - wybitny chirurg, obecnie eksperymentujący z odmładzaniem ludzkiego organizmu. To on już wkrótce przewróci pieskie życie jeszcze raz do góry nogami.

Cóż, na początek powiem jedno - na pewno nie takiej historii się spodziewałam. Patrząc na "zwierzęcy" tytuł z góry założyłam, że będzie to historia łamiąca serce i wyciskająca łzy. Czy tak było? Nie, zupełnie nie - było groteskowo, śmiesznie, ale na pewno nie łzawo. No, może na początku... z drugiej strony wiem, na co literacko "stać" Bułhakowa, więc jak mogłam go posądzić o wyciskacz łez? No cóż... ale do rzeczy.

Wyobrażaliście sobie kiedykolwiek jaka istota powstanie z połączenia człowieka i zwierzęcia? W tym przypadku zestawienie jest o tyle ciekawe, że Szarik otrzymuje ludzki mózg. I to jest właśnie idealny przepis na to, jak z łatwością popsuć niewinne zwierzę. Szarik bardzo szybko bowiem przeobraża się w człowieka - jego ciało zaczyna się zmieniać, dostosowywać do narządu, który nim steruje. Ale nie to jest najgorsze: równie szybko zaczyna "uczyć się" ludzkich zachowań, w znaczącej większości tych, które uznalibyśmy za negatywne. Czy więc z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że eksperyment się udał?

Książka jest niewielka, jeżeli chodzi o jej objętość, acz ogromna dzięki zawartej w niej historii. Nie powiem, żeby przemiana Szarika w istotę zbliżoną do człowieka pod względem zachowania mnie zaszokowała; jak wiadomo, najłatwiej uczymy się tego, co złe. Bardziej nurtowała mnie kwestia sumienia profesora Preobrażeńskiego, który z jednej strony ocalił czyjeś życie, a z drugiej zmienił ją poniekąd w karykaturę - ni człowieka, ni zwierzęcia. Bez zgody samego zainteresowanego, dodajmy (choć ciężko ją uzyskać od psa, dodajmy). W tym wszystkim najbardziej szkoda mi było Szarika. Chciał tylko pełnego brzucha i ciepłego kaloryfera, a otrzymał zupełnie mu zbędny ludzki mózg, który zamienił go w ... coś. Wyszło z tej operacji więcej kłopotów niż pożytku, a wina i tak w większości spadła na niego. 

Uważam, że "Psie serce" to tego rodzaju lektura, którą warto znać. Ukazuje różne perspektywy, czasem podwójną moralność, a przy tym potrafi też zaskoczyć. Może nawet trochę zniesmaczyć? W każdym razie na pewno nie zajmie Wam więcej niż jeden wieczór. Polecam!

 

Książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem MG, dziękuję!


 
 

poniedziałek, 29 września 2025

[804] Przemek Osowski - ' Wrona z Madenfal '

 ***

Autor: Przemek Osowski

Tytuł: Wrona z Madenfal

Seria: ?

Wydawnictwo: Self- publishing Przemek Osowski

Stron: 456

 

Czy wierzysz, że sam/ sama panujesz nad swoim losem? A co, jeżeli otaczająca Cię rzeczywistość to jedynie ułuda, a Ty tkwisz zamknięty/ zamknięta za kratami, z których istnienia nie zdawałeś/łaś sobie dotychczas sprawy... ? Będziesz walczyć, czy pozostaniesz przy tym, co już znasz?

Hjalkon, nie bacząc na żadne niebezpieczeństwa, chce ruszyć przed siebie, by poznać świat znajdujący się poza Mgławicami. Nieliczni bowiem snują opowieści, jakoby można było przekroczyć niezdobyte dotąd granice. I jeżeli ktokolwiek mógłby to zrobić, to właśnie on. Lecz droga ku celowi jest niezwykle niebezpieczna i kręta, a miejscami skropiona krwią. Do tego dochodzi również rozkaz, który ma wypełnić. 

Czy odważysz się towarzyszyć Hjalkonowi... ?

Po raz pierwszy od bardzo dawna zabieram się po raz wtóry do napisania recenzji. A w głowie wciąż mam pustkę. Miesiąc po lekturze nie pamiętam już prawie nic związanego z fabułą, a jedynie poczucie, jakie towarzyszyło mi podczas jej czytania - że nigdy nie dotrę do końca, prędzej zwątpię i zostawię tę historię niedokończoną. Tak się jednak nie stało. Wrona z Madenfal rzuciła mi się w oczy już gdzieś na Facebook'owych grupach, gdzie wiele osób rozpisywało się o niej bardzo pozytywnie. Mroczna fantastyka, wojownicy, rozlew krwi - dla mnie brzmi to jak przepis na udaną historię. Szczególnie, że została przyrównana do serii o Wiedźminie. Cóż... nie do końca mogę się z tym zgodzić.

Zacznijmy od jednego z podstawowych składników każdej lektury, czyli  bohaterów. Ich mnogość, a także brak jakichkolwiek wyróżniających ich cech sprawiła, że zlewają się w jedno. Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie napisać Wam, kto jest kim, gdzie i po co zmierza. Liczne rozwleczone dialogi/ monologi sprawiają, że postać jako taka ginie w gąszczu słów, zaś Czytelnik wychodzi z tej potyczki cały, aczkolwiek nieźle zmęczony. Jak łatwo więc wywnioskować, w przypadku Wrony z Madenfal nie mam żadnych faworytów ani też postaci, których bym nie lubiła. Zlewają się dla mnie w jedno.

Mroczna atmosfera? Tak, da się ją wyczuć. Jednak wydaje mi się, że i ona ucierpiała przez zbyt duże skupienie się na życiu wewnętrznym bohaterów. Tęskniłam za szczegółowymi, może nawet rozwlekłymi opisami stworzonego przez Autora świata, dzięki którym mogłabym ów mrok poczuć na własnej skórze, wczuć się w atmosferę miejsca. Niestety.

Tej książki nie da się czytać nieuważnie. Za szczątkowe informacje, które ze mną zostały, mogłabym winić siebie, gdyby nie fakt, iż poświęciłam się tej pozycji bez reszty. Cała moja uwaga była skupiona tylko na niej, a i tak czytałam ją dłużej niż jakąkolwiek inną pozycję o takich gabarytach. Myślę, że sporą robotę zrobił tutaj styl Autora, a także -momentami- wręcz poetycki język. Przy tym zdarzało się również Autorowi wtrącenie całkiem współczesnego słowa, co nieco burzyło nastrój chwili.

Podsumowując, raczej wstrzymam się przed sięgnięciem po kontynuację. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorowi.