niedziela, 2 sierpnia 2026

[806] Maria Rodziewiczówna - 'Kwiat lotosu'

 ***


                                                    Autor: Maria Rodziewiczówna

Tytuł: Kwiat lotosu

Seria: -

Wydawnictwo: MG

Stron: 208

 

Rafał Radwan nie jest człowiekiem, na którego chciałoby się trafić na swojej drodze. To nie to, że jest agresywny czy niekulturalny, skądże znowu - ów młody mężczyzna ma kamień zamiast serca, po prostu. Niezwykle inteligentny, przystojny i bardzo pewny swoich racji młody mężczyzna pędzi przez świat, za nic mając bliźniego, ale za to starając się jak najbardziej nakarmić swój umysł. Aż dziw bierze, że ktokolwiek mógłby patrzeć na niego inaczej niż z przestrachem i antypatią...

A oto i ona, Leonka, młoda dziewczyna, córka kobiety wynajmującej Radwanowi pokój. Dziewczyna nie dość, że pomaga we wszystkich domowych zadaniach, to jeszcze pilnie się uczy, by zdać kolejne egzaminy w gimnazjum. W Rafale widzi swojego mistrza - tego, który skierował ją na drogę nauki. Nie wie jednak, że mężczyzna traktuje ją na równi ze zwierzątkiem, na którym wykonuje się eksperymenty. 

Ale wszystko do czasu...

Lata temu miałam przyjemność przeczytać "Kwiat lotosu", dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja, postanowiłam ponowić lekturę. Wiecie, zapewne część z nas, Czytelników, ma w swoim życiu takie książki, do których lubi co jakiś czas (albo i kilka lat) wracać. Nie jestem wyjątkiem, a "Kwiat lotosu" jest jedną z nich. Zapewne gdybym porównała ówczesne wrażenia po lekturze z obecnymi, to wyglądałoby, jakby jedną pozycję czytało dwie różne osoby. 

Jedno jest pewne - nie zmienił się fakt, iż utwór Rodziewiczówny wciąż jest przeze mnie pozytywnie odbierany.

Pierwszym, co uderza po rozpoczęciu przygody z lekturą, jest sam Radwan; nieprzyjemny typ, przekonany o swojej wyższości nad wszystkimi. Dla nikogo nie ma cieplejszego słowa, dlatego naprawdę zdziwiłam się, że ktoś tak sympatyczny jak Adam (zupełne przeciwieństwo Rafała) chce z nim utrzymywać znajomość. Ba, ich relację określa nawet jako przyjaźń. Dla Radwana nie ma żadnej świętości, wszystko bezcześci słowem, a kobiety - nawet te, które są tak żądne wiedzy jak Leonka - uznaje za gorsze tylko przez to, że są kobietami właśnie. Autorka w późniejszym rozdziale podarowała nam urywek życia Rafała, a dokładniej moment śmierci Radwana seniora. Z tego niewielkiego fragmentu możemy wywnioskować, jak wyglądało dzieciństwo Rafała, wychowywanego bez matki, a tylko pod pieczą ojca - naukowca. Tym samym poniekąd Rodziewiczówna usprawiedliwia swojego głównego bohatera przed nami, Czytelnikami. W końcu każdy z nas wynosi coś z domu rodzinnego, i dobrego i złego, prawda?

Drugą kwestią, która mnie poruszyła, to charakterystyczny dla tamtych czasów podział klasowy. Czytam klasykę co jakiś czas i ten temat nie jest dla mnie nowy, a jednak wciąż coś we mnie porusza. Może dlatego, że pracując z ludźmi, co jakiś czas natrafiam na osobę, która z jakiegoś powodu uważa się za lepsząZawsze wówczas rodzi się pytanie: "na jakiej podstawie?". W przypadku Adama (bo właśnie o nim tu mowa), który jest synem leśniczego zatrudnionego w dworku Rahozy, jest to zapewne kwestia posiadanych dóbr. Senior Rahoza otwarcie mówi o tym, że służbie poprzewracało się w głowach, skoro chcą zdobywać wykształcenie (a tym samym wyrywać się z niewolniczej pracy w czyimś majątku). Radwan jest nieprzyjemny, ale senior Rahoza, w tym swoim przeświadczeniu o własnej wyższości tylko ze względu na to, że jest bogaty, jest zwyczajnie irytujący. Z drugiej strony jest świetnym odzwierciedleniem bogacza z tamtych czasów i jego wszelkiego rodzaju uprzedzeń.

Żeby nie było, "Kwiat lotosu" nie jest wyłącznie historią o ludzkich przywarach. Towarzysząc Rafałowi Radwanowi podczas podróży dookoła świata zauważamy, jak przeróżne doświadczenia mogą zmienić nawet tak zatwardziałego w swoich przekonaniach człowieka, a przynajmniej nieco naruszyć jego maskę. To też dowód na to, że pewność swojego celu i upartość w dążeniu do niego sprawia, iż jest on do osiągnięcia. 

Na nieco ponad dwustu stronach Maria Rodziewiczówna zmieściła tyle różnych emocji, tyle tematów, czekających na to, byśmy mogli się  nad nimi pochylić, że to aż poniekąd zaskakujące. "Kwiat lotosu" to słodko - gorzka opowieść, po którą każdy powinien sięgnąć.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MG!

 


 
 

niedziela, 22 marca 2026

[805] Michaił Bułhakow - ' Psie serce '

 ***

 

Autor: Michaił Bułhakow

Tytuł: Psie serce

Seria: -

Wydawnictwo: MG

Stron: 176

 

O czym myśli psisko, spędzające całe swoje życie na ulicy? Czy pies, który walczy o każdy kęs jedzenia z innymi zwierzętami zajmuje się w ogóle innymi sprawami? A może na podstawie ludzkiego wyglądu jest w stanie obliczyć szanse na potencjalny, wyżebrany smakołyk...?

A może jest tylko psie serce, ufne, że kolejny człowiek nie kopnie go w odpowiedzi na nieśmiałe zbliżenie się?

Szarik, nasz główny - psi - bohater nie zna innego życia niż to, jakie toczy się na ulicy. Jego codzienność składa się ze zdobywania pokarmu i unikania kłopotów. Niestety, nie dość, że wraz z przybyciem zimy coraz trudniej o ciepły kąt (nawet bramy nie wydają się już takie atrakcyjne, odkąd futro sztywnieje od mrozu), to w dodatku chcący odstraszyć Szarika spod drzwi kucharz oblał go wrzątkiem. Efekt: głębokie poparzenia, zero nadziei na przetrwanie najbliższych dni. Lecz wtedy pojawia się on, prawdziwy dżentelmen - wybawiciel. I choć Szarik nie spodziewa się niczego więcej jak drobnej jałmużny od tego eleganckiego pana, to ku swojemu zdziwieniu zostaje zabrany do domu. Prawdziwego, ciepłego i pełnego jedzenia. Czegóż chcieć więcej?

Szarik nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jego wybawicielem jest profesor Filip Filipowicz Preobrażeński - wybitny chirurg, obecnie eksperymentujący z odmładzaniem ludzkiego organizmu. To on już wkrótce przewróci pieskie życie jeszcze raz do góry nogami.

Cóż, na początek powiem jedno - na pewno nie takiej historii się spodziewałam. Patrząc na "zwierzęcy" tytuł z góry założyłam, że będzie to historia łamiąca serce i wyciskająca łzy. Czy tak było? Nie, zupełnie nie - było groteskowo, śmiesznie, ale na pewno nie łzawo. No, może na początku... z drugiej strony wiem, na co literacko "stać" Bułhakowa, więc jak mogłam go posądzić o wyciskacz łez? No cóż... ale do rzeczy.

Wyobrażaliście sobie kiedykolwiek jaka istota powstanie z połączenia człowieka i zwierzęcia? W tym przypadku zestawienie jest o tyle ciekawe, że Szarik otrzymuje ludzki mózg. I to jest właśnie idealny przepis na to, jak z łatwością popsuć niewinne zwierzę. Szarik bardzo szybko bowiem przeobraża się w człowieka - jego ciało zaczyna się zmieniać, dostosowywać do narządu, który nim steruje. Ale nie to jest najgorsze: równie szybko zaczyna "uczyć się" ludzkich zachowań, w znaczącej większości tych, które uznalibyśmy za negatywne. Czy więc z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że eksperyment się udał?

Książka jest niewielka, jeżeli chodzi o jej objętość, acz ogromna dzięki zawartej w niej historii. Nie powiem, żeby przemiana Szarika w istotę zbliżoną do człowieka pod względem zachowania mnie zaszokowała; jak wiadomo, najłatwiej uczymy się tego, co złe. Bardziej nurtowała mnie kwestia sumienia profesora Preobrażeńskiego, który z jednej strony ocalił czyjeś życie, a z drugiej zmienił ją poniekąd w karykaturę - ni człowieka, ni zwierzęcia. Bez zgody samego zainteresowanego, dodajmy (choć ciężko ją uzyskać od psa, dodajmy). W tym wszystkim najbardziej szkoda mi było Szarika. Chciał tylko pełnego brzucha i ciepłego kaloryfera, a otrzymał zupełnie mu zbędny ludzki mózg, który zamienił go w ... coś. Wyszło z tej operacji więcej kłopotów niż pożytku, a wina i tak w większości spadła na niego. 

Uważam, że "Psie serce" to tego rodzaju lektura, którą warto znać. Ukazuje różne perspektywy, czasem podwójną moralność, a przy tym potrafi też zaskoczyć. Może nawet trochę zniesmaczyć? W każdym razie na pewno nie zajmie Wam więcej niż jeden wieczór. Polecam!

 

Książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem MG, dziękuję!